• Podsumowanie 2009 (wciąż uaktualniane) - krótko i na temat.

    10 Dic 2009, 0:52 de Plum_Pie

    1. Wardruna - Runaljod – gap var Ginnunga



    Kto by się spodziewał,że Kvitrafn z Gorgoroth umie wydobyć ze swego umysłu takie dźwięki. Z black metalem to nic wspólnego nie ma, a płyta to wielka.
    LP jest Iwszą częścią trylogii "Runaljod". Używane są głównie stare i historyczne instrumenty, jak drumla, grzechotki z zębów i rogów jeleni i kozłów, flet, koźle i baranie rogi, liry, rozmaite bębny, wymienione wyżej hardingfele, nie wspominając już o elementach przyrody.
    Wypada polecić miłośnikom folku i ambientu, choć nie tylko. Numer jeden 2009 i to się nie zmieni.

    2. Heaven & Hell - The Devil You Know



    Bardzo czekałem na tą płytę. Zawsze uważałem,że DIO lepszy jest na wokalu w Black Sabbath od Osbourne'a. Jakoś tak po prostu ;) Zadziorny, lekko zachrypnięty wokal potrafiący wyciągnąć znaczne doły jak i wyżyny strun głosowych. No i płyta jest świetna, Iommiemu się chciało, to bardzo słychać. Świetny klimat, rewelacyjna okładka, profesjonalna produkcja i wyśmienita gra muzyków. Murowana dwójka i to się też nie zmieni ;)

    3. Peter Bjärgö - A Wave of Bitterness



    Bardzo lubię wszystkie twory muzyczne pana Bjärgö. Po rozpadzie Dead Can Dance nikt na tyle blisko się do nich nie zbliżył jak właśnie jego Arcana. Peter oprócz swoich innych projektów zarówno metalowych jak i martial industrialowych pielęgnował Arcanę z wyśmienitym zeszłorocznym Raspail... teraz solowa płyta, która jest przepiękna. Jest to swego rodzaju hołd dla Brendana Perry z DCD, co słychać oczywiście, słychać także masę patentów z ostatniej Arcany. Trójeczka tego roku niech będzie, wciąż bardzo lubię tą płytę.

    4. Natural Snow Buildings - Shadow Kingdom



    Właściwie powinienem napisać, że słyszałem w tym roku lepsze albumy... z tym, że coś wciąż mnie ciągnie do tej płyty. LP jest dwupłytowe, przy okazji bardzo długie. Bite 2 godziny 40 minut muzyki. Jak to opisać, ciężko powiedzieć. Na pierwszym planie z pewnością drony, w tle przesuwa się natomiast folkowa chmura nadająca melodykę całości... w powietrzu natomiast ambient. Dość słów, trzeba usłyszeć.

    5. Colosseum - Chapter 2: Numquam



    Zawsze lubiłem funeral doom metal. Niechętnie starałem się poprawiać tych, którzy nazywali funeralem My Dying Bride ;) Co prawda funeralem 2009 miał być nowy Void of Silence jednak problemy z wokalistą zrobiły swoje.
    Nie ma się co rozpisywać co do tej płyty, wolne funeralowe walce, harmonika, growle + czyste wokale... kieliszek wina w dłoń, słuchawy na głowę i do słuchania.

    6. Immortal - All Shall Fall



    Jakoś nie było innego wyjścia. Wiem, że zespół bywa polewką dla wielu, wiem, że niewiele osób uznaje ich za muzyczny twór godny uwagi... cóż z tego jeśli wrócili z rewelacyjną płytą... chyba najlepszą w ich dorobku. Najbardziej jak zwykle urzeka praca gitar. Płyta przesycona melodiami... niech będzie,że 6tka.

    7. A Storm of Light - Forgive Us Our Trespasses



    Uwielbiam tą kapelę. Łączy wszystko to co chciałbym słyszeć w post metalu. Z wielkich tylko Neurosis się trzyma. Isis to równia pochyła, Jesu nagrywają melodie do poduchy raczej niż do słuchania. Tu mamy wszystko - kopa w dupę, doomowe kawalkady, świetne zgranie i melodie. Bardzo klimatyczna płyta. No i ten artwork!

    8. The Eden House - Smoke & Mirrors



    Cudo. Pod nazwą Eden House kryją się panowie grający wcześniej w m.in. This Burning Effigy i Fields of the Nephilim, Na wokalach piękne kobiece głosy - m.in. z All About Eve czy faith & the muse.Wydawnictwo ocieka klimatem, muzyka przesycona duchem nieodżałowanych FotN. Może i nie jest mega oryginalne i "ambitne" jednak obcowanie ze "Smoke & Mirrors" to czysta przyjemność.

    9. Atrium Carceri - Phrenitis



    Najlepszy album dark ambientowy tego roku (jaki mi było dane w tym roku usłyszeć ;)) Walczyło o prym z nowym New Risen Throne, ale dało radę ;)
    Cold Meat Industry zawsze śmiesznie opisuje ich płyty, tutaj napisali,że

    "The ruinous cities of wars long past, where time itself is but a prisoner and the warlords roaming their purgatorial halls are free to destroy the very foundations of the natural order."

    LOL i tony marketingowego kiczu, cóż z tego skoro wyśmienite.

    10. Callisto - Providence



    Właściwie to smętne jest nieco ;) Na początku roku jednak u mnie widniało w czołówce wydawnictw. Dziwnie oniryczno-bajkowa płyta... jak na post metalową grupę. Sporo czystych wokali, wyśmienite pomysły, klimat... trzeba posłuchać i nie dać się znudzić ;) Płyta odkrywa swoje piękno po krótkim czasie.




    Minusy muzyczne roku :

    - beznadziejne płyty tuzów martial industrialu
    - brak czasu na odsłuch większej ilości wydawnictw

    C.D.N
  • Top 10 albums of 2009

    8 Dic 2009, 11:12 de Soulis6

    So it's December, and that means it's time for super-awesome-fun year end lists. 2009 was a fantastic year for metal, so it was very hard to narrow it down to just 10, but here are my personal favorites, in no order:


    Gorod - Process of a New Decline



    Isole - Silent Ruins




    Devin Townsend Project - Addicted





    Ahab - The Divinity of Oceans



    Insomnium - Across the Dark



    Giant Squid - The Ichthyologist



    Nile - Those Whom The Gods Detest



    Vreid - Milorg



    Cobalt - Gin



    Blut aus Nord - Memoria Vetusta II Dialogue With The Stars

    Honorable Mentions (didn't make my top ten but still excellent):
    Immortal, Mastodon, Ensiferum, My Dying Bride, Slough Feg, Be'lakor, Vader, Klabautamann, Amorphis, Baroness, The Chasm, Minsk, Shining, Drudkh, Sólstafir, Fen, Goatwhore, Crescent Shield, Kalisia, and Russian Circles.

    With any luck 2010 will be as good for music as 2009 was.
  • The Top 10 Metal Albums of 2009

    7 Dic 2009, 6:57 de patricks110

    1. Mastodon - Crack The Skye

    2. Amorphis - Skyforger

    3. Behemoth - Evangelion

    4. Baroness - Blue Record
    [/album][img=http://theonlythingiknowforsure.files.wordpress.com/2009/07/blue_record.jpg
    5. Hypocrisy - A Taste Of Extreme Divinity
    [url=http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/d/de/Hypocrisy_A_Taste_Of_Extreme_Divinity.jpg/597px-Hypocrisy_A_Taste_Of_Extreme_Divinity.jpg nofollow=yes]http://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/thumb/d/de/Hypocrisy_A_Taste_Of_Extreme_Divinity.jpg/597px-Hypocrisy_A_Taste_Of_Extreme_Divinity.jpg[/url]]
    6. Kylesa - Static Tensions

    7. Immortal - All Shall Fall

    8. My Dying Bride - The Lies I Sire

    9. Scar Symmetry - Dark Matter Dimesions

    10. Slayer - World Painted Blood
  • 15 best albums of 2009

    7 Dic 2009, 1:00 de DefunctusRS

  • Top 100 Metal Releases - 2009

    1 Dic 2009, 17:34 de lodborg

    1. Behemoth - Evangelion
    2. Nile - Those Whom The Gods Detest
    3. Heaven & Hell - The Devil You Know
    4. Candlemass - Death Magic Doom
    5. Redemption - Snowfall On Judgement Day
    6. Epica - Design Your Universe
    7. Insomnium - Across the Dark
    8. Slayer - World Painted Blood
    9. Andre Matos - Mentalize
    10. Immortal - All Shall Fall

    11. Amorphis - Skyforger
    12. Kreator - Hordes of Chaos
    13. Crimfall - As The Path Unfolds...
    14. Dark Funeral - Angelus Exuro pro Eternus
    15. Celesty - Vendetta
    16. The Chasm - Farseeing The Paranormal Abysm
    17. Primal Fear - 16.6 (Before the Devil Knows You're Dead)
    18. Lamb of God - Wrath
    19. Necrophobic - Death to All
    20. Urgehal - Ikonoklast

    21. Dream Theater - Black Clouds And Silver Linings
    22. Mastodon - Crack The Skye
    23. Eternal Tears of Sorrow - Children Of The Dark Waters
    24. Powerwolf - Bible of the Beast
    25. Azaghal - Teraphim
    26. Mantic Ritual - Executioner
    27. SuidAkrA - Crógacht
    28. Asphyx - Death...The Brutal Way
    29. Strandhogg - Ritualistic Plague (Evangelical Death Apotheosis)
    30. National Suicide - The Old Family is Still Alive
    31. Brainstorm - Memorial Roots
    32. Blut aus Nord - Memoria Vetusta II: Dialogue With The Stars
    33. PANTHEON I - Worlds I Create
    34. Ex Deo - Romulus
    35. My Dying Bride - For Lies I Sire
    36. God Dethroned - Passiondale
    37. Suffocation - Blood Oath
    38. Warbringer - Waking Into Nightmare
    39. Marduk - Wormwood
    40. ChthoniC - Mirror of Retribution
    41. Finsterforst - ...zum Tode hin
    42. Shadow Gallery - Digital Ghosts
    43. Blackguard - Profugus Mortis
    44. Pestilence - Resurrection Macabre
    45. Code - Resplendent Grotesque
    46. Funeral Mist - Maranatha
    47. Paradise Lost - Faith Divides Us - Death Unites Us
    48. Rudra - Brahmavidya: Transcendental I
    49. Mystic Prophecy - Fireangel
    50. Swallow the Sun - New Moon

    51. Týr - By the Light of the Northern Star
    52. Goatwhore - Carving Out The Eyes Of God
    53. Tardy Brothers - Bloodline
    54. Amberian Dawn - The Clouds Of Northland Thunder
    55. Megadeth - Endgame
    56. Arckanum - ÞÞÞÞÞÞÞÞÞÞÞ
    57. Sepultura - A-Lex
    58. Nomans Land - Farnord
    59. Marionette - Enemies
    60. Funebrarum - The Sleep of Morbid Dreams
    61. Bloodbound - Tabula Rasa
    62. DGM - FrAme
    63. Svarttjern - Misanthropic Path Of Madness
    64. Аркона - Гой, Роде, Гой!
    65. Ulcerate - EIF
    66. Månegarm - Nattväsen
    67. Obituary - Darkest Day
    68. Riverside - Anno Domini High Definition
    69. Gama Bomb - Tales From the Grave in Space
    70. Be'lakor - Stone's Reach
    71. Evil Masquerade - Fade To Black
    72. Savage Circus - Of Doom And Death
    73. Absu - Absu
    74. Aeternam - Disciples of the Unseen
    75. W.A.S.P. - Babylon
    76. Hypocrisy - A Taste of Extreme Divinity
    77. The Few Against Many - Sot
    78. Fleshgod Apocalypse - Oracles
    79. Anaal Nathrakh - In The Constellation Of The Black Widow
    80. IXXI - Elect Darkness
    81. Orcustus - Orcustus
    82. Artillery - When Death Comes
    83. Irminsul - Irminsul
    84. The Project Hate MCMXCIX - The Lustrate Process
    85. Katatonia - Night is the New Day
    86. Miseration - The Mirroring Shadow
    87. Devin Townsend - Ki / Addicted
    88. Glorior Belli - Meet Us at the Southern Sign
    89. Ad Hominem - Dictator - A Monument of Glory
    90. Cannibal Corpse - Evisceration Plague
    91. Susperia - Attitude
    92. Deströyer 666 - Defiance
    93. Mind Key - Pulse For A Graveheart
    94. Obscura - Cosmogenesis
    95. Ensiferum - From Afar
    96. Vomitory - Carnage Euphoria
    97. Lion's Share - Darkest Hours
    98. Thanatos - Justified Genocide
    99. Vindictiv - Ground Zero
    100. Inferno - Black Devotion

    Great releases that didn't make it into the list but still worth mentioning:
    Saratoga, Flashback of anger, Graveland, Necrodeath, Theodore Ziras, Disparaged, Nightmare, Blood Red Throne, Shining, Skyclad, Unholy Matrimony, Dagon, Veloce Hystoria, Bornholm, Jungle Rot, Soulfallen, HammerFall, Grave Digger, Destroy Destroy Destroy, Napalm Death, Impious, Stratovarius, Vreid, D Creation, Andreas Kisser, Trail of Tears, Gorgoroth, Endstille, This Ending, Graveyard, Trepalium, Bibleblack, Mistur, Sarke, Tyrann, Ashent, Dark the Suns, Inmoria, Nefertum, Paganizer, Tim Ripper Owens, Stormheit, Silent Memorial, Torture Killer, Hammer Horde, Ablaze in Hatred, Conquest, Empires of Eden, Elias Viljanen, Bob Katsionis, Kiko Loureiro, Code For Silence, Old Man's Child, Wretched, Guilt Machine, Leaves' Eyes, Demonical, Kult ov Azazel, Dying Fetus, Gothmog
  • Tuesday Ten: Tracks of the Month (November)

    1 Dic 2009, 12:20 de amodelofcontrol

    This month's ten tracks I think you should hear.

    The Big Pink
    Crystal Visions
    A Brief History of Love

    It took me a while to get into this, and somehow I'd missed Dominos for some time (I missed the hype entirely, and instead was able to come to the band on my own terms). The album is rather less immediate than the single, though, and is all the better for it. This is the opener, and a beautiful, shimmering guitar chord and a rumbling bassline form the backbone of the track that occasionally comes up for air from it's otherwise shoegaze-y feel. It's also clear why Robbie Furze has barely mentioned the link to his previous band, too - this is a few star systems away from Panic DHH, but they apparently retain a little of the extremities live...

    Imminent
    Bock
    Cask Strength

    Olivier Moreau, welcome back. Ten years since the release of Nord, Imminent are back with an absolutely astounding display of rhythmic industrial noise. Really, the whole album is brilliant, with no filler whatsoever over it's hour-plus running time. Probably my favourite track so far is the pounding electronic whirlwind that is Bock, which seems to suck in noise from around it as it goes along with a core of heavy, heavy beats holding everything together. It should also be noted that for a rhythmic album such as this, it's a surprisingly listenable album, too - it ain't just for dancefloors.

    In Strict Confidence
    My Despair (Slowdive)
    My Despair CDM

    Long-awaited - like, a year later than intended, it appears - but at least worth the wait, as is so often the case with this unusual and unique band. The single itself is as you'd expect from ISC nowadays - it's beautifully constructed sonic art, but the single version at least seems to be missing something. Of the five different versions on the CD (there are two other new tracks too), this "Slowdive" variant is the pick - removing the club beats and turning it into a delicate ballad makes the track work much, much better.

    I:Scintilla
    Ammunition
    Prey On You EP

    It's going to be fun to guess which way I:Scintilla are going to head with their new (forthcoming) album, going on the evidence of the three new songs featured on this EP. All three are vastly different in style, and the pick for me of the three is the second one - a near speed metal beat and chugging guitar riff, and Brittany Bindrim's vocals soaring over the top (in probably her best vocal performance yet). By showing off the variety of styles they can do, they are doing an amazing job of refusing to be pigeonholed, so let's hope they can keep up the quality level for the whole of the new album too...

    Velvet Acid Christ
    Black Rainbows
    The Art of Breaking Apart

    After the really quite poor Lust For Blood, it's something of a pleasant surprise to be enjoying the new VAC release so much. For half of it, it's what you'd expect - trippy dancefloor industrial of the style VAC have been releasing for years (and not to mention an impressive reworking of EscucharPhucking Phreak, although I'm not exactly sure why that was necessary) - but it's the other half of this album that is something of an almighty shock. This track was the first to break cover from the album, on Septic VIII, and it's extraordinary. It's VAC stripped down to subtle beats and an acoustic guitar (!), and Bryan's vocals stripped of all treatment, resulting in a pretty song that works very well indeed. Who'd have thunk it?

    v01d
    EscucharGods Look Down
    This is Not a False Alarm Anymore

    Another long-awaited, and most welcome release, I'd almost given up hope that this album was ever going to arrive. v01d first came to my attention on a couple of the Cyanotic/Glitch Mode-led compilations a few years ago, and the astonishingly intense tracks on those appeared to map out a positive future. So it's a bit of a surprise to see a much more mellow direction, in the main, followed here. This track is a case in point - pretty much blissed-out hip-hop, to all intents and purposes, with shuffling beats and distorted vocals running the show.

    Slayer
    Not Of This God
    World Painted Blood

    It may not be vintage Slayer, this album as a whole, but it certainly has it's moments. And in particular the rampaging closing track, which coupled with the usual Kerry King lyrical target of organised religion, really does borrow somewhat from a few Slayer classics. As a four-minute reminder of (musically) why we love Slayer, though, it's unstoppable.

    Nile
    Kafir!
    Those Whom The Gods Detest

    A new Nile album is always welcome, not least as the band are a damned sight more interesting than some of their peers. Part of that is down to their main lyrical influence, of course - the well researched lyrics and themes of Egyptology and on occasions the wider ancient world, particularly with the return of the highly-detailed and entertaining liner notes this time around, help to keep things interesting. This opening track from the album is a fascinating one, too: the title in Islam means "concealer of the truth" (or, in other words, non-believer), and the lyrics are inspired by the fight against religion for centuries by the Afghan peoples in Nuristan (what was Kafiristan previously). As is often the case with Nile, musically it's certainly not run-of-the-mill death metal - instead it builds an oppresive, black shadow over proceedings and arabic chanting also features, surprisingly seamlessly. And, needless to say, it is still crushingly heavy death metal too.

    My Dying Bride
    EscucharFailure
    Bring Me Victory EP

    Two very different covers form the main reason, frankly, to purchase the new MDB EP (although the live version of EscucharVast Choirs is pretty damned good too). One of the covers is of folk standard Scarborough Fair (which works better than you might think), but the other is a near-perfect cover of a near-perfect choice of song. The original I put in my top ten tracks of the 90s only last week, and I feel no need to apologise for this appearing again. Aaron's voice doesn't need to ape Michael Gira - his deep, rich voice is easily a match for the track, and MDB have another ace up their sleeve in introducing the whole band later in the song for something of a tumultous conclusion compared to the original. Still, wow.

    Collide
    I Feel You
    These Eyes Before

    I'd be lying if I said I liked all of this unexpected covers album - in particular, my intense dislike of Pink Floyd means that the two tracks of theirs covered do nothing for me at all - but there are some really, really interesting moments here. Creep is a choice that to start with seems to jar but settles into a nice groove, but it is their cover of a Depeche Mode classic where the band sound the most comfortable with the material. Indeed, they don't do a lot with the original, but then, the original track is so good they perhaps didn't need to...
  • Narcotic Death: Line-Up and Album

    30 Nov 2009, 23:43 de Korsrol

    From Alex (Vocals):
    "First of all, I must offer my thanks to our fans who have maintained their support during the problematic period of late. You are few I’m afraid to say. As for the rest of you, thank you for being such an aching disappointment.
    Narcotic Death will be two years old in December. This may surprise you; it certainly surprises me considering all that has happened, but that doesn’t matter either. What matters is that we are still here, and have recently received another wake- up call that has only encouraged us to carry on and better ourselves despite everyone and everything.
    Our Drummer Dan has now officially left the band. His short period with us were some of the best and productive months we have ever had, and illustrated to me personally the extent of our potential, and just how much ND has changed and developed over time. You may disagree, but as hardly any of you were ever there to see it, you cannot possibly judge.
    I and the rest of the band offer Dan our sincerest thanks, and cannot help but notice the enormous void he has left behind with his departure; a void someone out there inevitably will have to fill. No small task in all honesty, but hardly impossible.

    Our album ‘Anthology of the Damned’ is still in production, but that is due to matters outside of our control; namely the studio losing many of the tracks we paid to record and have arranged appropriately. This predicament has made Shaun’s job of mixing and mastering even harder, therefore for all you may complain, there is justification for the delay, and what Shaun has done so far sounds phenomenal, so you will just have to be patient for that little bit longer.
    In conclusion, as I mentioned previously, Drummer Dan has left the band and we are in desperate need of a replacement for him. You must have skill as a drummer, particularly involving the double kick pedal and t’good old blast beat. You must also have an interest in the music we play, and an unshakable commitment to the cause. We aren’t a collection of morbid bastards, despite the cynicism expressed in this here blog. You will get an input into what the band is and does, but as with all things, you must be prepared to compromise. I’m not having hostility in this entity again. If I treat you with respect, I expect to get it back.

    We will consider any offer of talent made to us. If you’re interested, contact us through the Myspace or the Facebook, and we will get back to you.
    I hope you’re out there somewhere. . .
    For the rest of you, until we see you next, Go with God."

    From Shaun (Guitar):
    "As in the line up blog, the album has seen several delays. I do feel I must apologise on some level for this. We recorded the album in April...May...to be honest I don't have a clue its that long ago. So many things have happened to us, and me since then its unbelievable. The (then) writing core of the band leaving, the honour of joining My Dying Bride for the years shows and single (still on the 30 year probation!), work and doing my final year at University have all had a knock on effect. But rest assured the album is nearly finished, the artwork is ready to go and the new new material is proving to be a breath of fresh air. Many thanks to the fans, bands and promoters who have stuck by us."

    From Rob (Bass / Artwork):
    "As the album is close to completion it is only right for us to give you all a preview of what the album will look like and a track listing to get you ready for release of Anthology Of The Damned."

    Album Cover:



    Track Listing (not in order):

    Human Disembowelment
    Creations Of Sympathy
    Narcosis
    Gehenna
    Archetype Of The Devil
    Narcoleptic
    Demons Of The Mind
    Plague Of Angels
  • How Varied Is Your Music Taste?

    30 Nov 2009, 12:47 de freakfire_99

    First, make a list of your top-20 artists overall. Then, for each of these artists, add the 8 most similar artists to your list. Delete any duplicates, count up the number of entries on your list and this will give you some idea of how eclectic your listening habits are. A score of 9 represents an extremely unvaried musical taste while a 160 represents an extremely varied one.



    1. Marilyn Manson

    Marilyn Manson & The Spooky Kids
    Rob Zombie
    Rammstein
    Deathstars
    John 5
    KoЯn
    Dope


    2. Thea Gilmore

    Dar Williams
    Rachel Sage
    Karine Polwart
    Eliza Carthy
    Vienna Teng
    Kathryn Williams
    Kirsty MacColl
    Jill Sobule


    3. (hed) Planet Earth

    Insolence
    Primer 55
    (hed) P.E. ft. The Dirtball
    Bionic Jive
    Snot
    Kottonmouth Kings
    Reveille
    Dirty Womz


    4. Mötley Crüe

    Vince Neil
    Poison
    Sixx:A.M.
    CRASHDIET
    Pretty Boy Floyd
    L.A. Guns
    Brides of Destruction
    Hanoi Rocks


    5. The Sisters of Mercy

    Fields of the Nephilim
    The Mission
    The Sisterhood
    Bauhaus
    Rosetta Stone
    The Merry Thoughts
    Clan of Xymox
    Ghost Dance


    6. Nine Inch Nails

    Modwheelmood
    Trent Reznor
    Tweaker
    Halo33
    Black Light Burns
    Puscifer
    KMFDM


    7. Apoptygma Berzerk

    VNV Nation
    Covenant
    Icon of Coil
    Assemblage 23
    Fairlight Children
    Code 64
    Seabound
    Colony 5


    8. Daughtry

    Hinder
    David Cook
    Rob Thomas
    Breaking Benjamin
    3 Doors Down
    Sick Puppies


    9. Paradise Lost

    Tiamat
    My Dying Bride
    Katatonia
    Moonspell
    Type O Negative
    Lake of Tears
    Amorphis
    Anathema


    10. VAST

    Jon Crosby And The Resonator Band
    Stabbing Westward
    Tweaker
    Filter
    The Tea Party
    ASHES dIVIDE


    11. Seether

    Staind
    Shinedown
    Puddle of Mudd
    Crossfade
    Alter Bridge
    Cold


    12. The Offspring

    Sum 41
    Rise Against
    Green Day
    blink-182
    Zebrahead
    Pennywise
    Billy Talent


    13. Ian Brown

    The Stone Roses
    The Charlatans
    The Seahorses
    Happy Mondays
    Inspiral Carpets
    Shed Seven
    Richard Ashcroft


    14. Matchbox Twenty

    Tabitha's Secret
    Train
    Vertical Horizon
    Goo Goo Dolls
    Nine Days
    Counting Crows
    Sister Hazel


    15. Bad Religion

    NOFX
    Lagwagon
    Descendents
    Anti-Flag
    No Use for a Name
    Rancid
    Good Riddance


    16. Dope

    Drowning Pool
    Static-X
    SOiL
    Powerman 5000
    Spineshank
    Crossbreed
    Mushroomhead


    17. Saliva

    Adema
    Crossfade
    Submersed


    18. Kasbian

    The Enemy
    Arctic Monkeys
    Oasis
    Franz Ferdinand
    Kaiser Chiefs
    Editors
    The Last Shadow Puppets
    Reverend and The Makers


    19. Theory of a Deadman

    Saving Abel
    Default
    Nickelback
    Rev Theory


    20. Three Days Grace

    Skillet
    Papa Roach
    Thousand Foot Krutch
    Red




    = 134
  • Top 21 2009

    27 Nov 2009, 17:31 de Faustus616



    1. Riverside - Anno Domini High Definition

    Riverside swym ADHD zmiażdżyło mnie, zmasakrowało i dało dowód na to, że można jeszcze w muzyce zrobić coś świeżego, nie sięgając po jakieś wielkie eksperymenty. Po zakończeniu trylogii Reality Dream, pełnej schizofreniczno-sennego klimatu przypominającego czasami Katatonię, Warszawiacy obrócili się ze swoją muzyką o 180 stopni i nagrali album pełen energii i wręcz metalowy. Pierwsze zaskoczenie czeka na nas już w rozpoczynającym album utworze Hyperactive. Spokojne fortepianowe intro może dosyć mocno zmylić, ponieważ zaraz później chłopaki grają swój najszybszy i najbardziej popieprzony kawałek w historii. W następnych trackach chłopaki nie tracą tempa, utwory zyskują na rozbudowaniu, pojawia się również masa przeróżnych smaczków, takich jak dodająca klimatu funky orkiestra dęta z Lao Che, theremin i orientalne motywy w Egoist Hedonist, cudowna pozytywka w Left Out czy pierwsze w historii tego zespołu blasty w Hybrid Times. Wolniej jest tylko w kawałku Left Out, kojarzącym się klimatem trochę z Opeth, ale już końcówka jest iście prog-metalowa, z popieprzonymi partiami klawiszy. Właśnie - klawisze. To co Michał Łapaj zrobił tutaj na swoim Hammondzie zakrawa o geniusz. Również Grudzień zagrał znakomite solówki, a bas, jak zwykle, jest fenomenalny. Pokłony należą się chłopakom za rewelacyjne skomponowanie utworów. Piosenki są cholernie rozbudowane, rzadko kiedy pojawia się ten sam motyw dwa razy, nie ma też hiciorów na miarę Conceiving You oraz 02 Panic Room. Produkcja również stoi na wysokim poziomie, może poza brzmieniem perkusji, ale z tym akurat zawsze był problem w Riverside. Szymonowi Czechowi udało się wydobyć takie brzmienie, jakby zespół nagrywał "na setkę". Wady? Jakie wady może mieć najlepsza płyta, nie tylko tego roku, ale jedna z najlepszych jakie nagrano? No, może właśnie poza tym nieszczęsnym brzmieniem perkusji :) A poza tym klasa - ADHD to album genialny, uciekający od jakichkolwiek klasyfikacji gatunkowych. 5 kawałków, 44 minuty i 44 sekundy (w końcu czwarta płyta) muzyki dają takiego energetycznego kopa, jak mało co. I szkoda tylko, że nie udało mi się ich zobaczyć w tym roku w Opolu.

    Trzy najlepsze piosenki: Egoist Hedonist, Hybrid Times, Left Out



    2. Mastodon - Crack The Skye

    Mastodon powrócił dojrzalszy, bardziej progresywny i lepszy. Na Crack the Skye chłopaki z Atlanty pokazują pełnię swoich możliwości, udowadniając, że sukces jaki udało im się osiągnąć (nowy album zdobył 11-ste miejsce na Billboardzie!) nie był przypadkiem. W porównaniu do poprzedniej płyty, Blood Mountain, może i Mastodon stracił na przebojowości, ale udało im się nagrać album bardziej rozbudowany i, moim zdaniem, głębszy. Znajdziemy tutaj dwa epickie kilkunastominutowe kawałki, banjo (mój faworyt na płycie - Divinations), schowany z tyłu mellotron (The Czar), vocoder (kawałek tytułowy) czy elementy orientalne (Ghost of Karelia). Na japońskiej edycji znalazł się również całkiem udany cover Just Got Paid ZZ Top. Instrumentalnie oczywiście zespół jest na najwyższej formie, solówki są znakomite, szczególnie uwielbiam pokręcone gitary w jednym z fragmentów The Last Baron (kojarzą się dosyć z Capillarian Crest). Owacje na stojąco należą się perkusiście, Brannowi Dailorowi, który jak zwykle stworzył rewelacyjne partie. Bardzo podoba mi się również produkcja, sucha, ale nadająca takiego trochę pustynnego klimatu. Co tu więcej mówić - Mastodon udowadnia, że tytuł "objawienia muzycznego XXI wieku" nie został im nadany przez przypadek. Teraz tylko zostaje czekać na to co stworzą na soundtracku do Jonah Hex ;)

    Trzy najlepsze piosenki: The Czar, Divinations, Ghost of Karelia



    3. Porcupine Tree - The Incident

    Brytyjczycy powracają ze swym dziesiątym już albumem w wyjątkowo dobrej formie. Nowe dzieło wydaje się być jeszcze lepsze, cięższe i różnorodniejsze od, rewelacyjnej przecież, poprzedniczki. Płyta składa się z dwóch krążków. Na pierwszym znajduje się 55-minutowa suita, podzielona na 14 części. Steven Wilson po raz kolejny pokazuje swój geniusz, przez całe 55 minut nie ma ani chwili monotonii. Zaczyna się bardzo metalowo, od intra Occam's Razor oraz następującego zaraz po tym, rozpędzonego The Blind House, ze świetną elektroniką w środku. Później robi się spokojniej, ale nigdy nie nudniej. Drawing the Line zaczyna się od cudownej pozytywki, aby w hiciarskim refrenie zabrzmieć niczym Placebo. W część tytułowa Jeżozwierze potrafią zachwycić industrialnym klimatem, aby w mym ulubionym Octane Twisted znów nabrać ciężkości i epickości, i w wieńczącym płytę Drive the Hearse pozwolić słuchaczowi popaść w zadumę. Na drugim krążku, zatytułowanym Remember Me Lover, znajdują się cztery kawałki, powstałe w wyniku przerw w pracy nad tytułowym utworem, które również trzymają wysoki poziom. The Incident to album pozbawiony jakichkolwiek wad, zachwycający już od pierwszego przesłuchania, z rewelacyjną, niezwykle przestrzenną produkcją Wilsona.

    Trzy najlepsze piosenki: Octane Twisted, Drawing the Line, Remember Me Lover



    4. Katatonia - Night Is The New Day

    Jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie płyt absolutnie nie zawiodła. Night is the New Day to krążek absolutnie przejmujący, z jesienną atmosferą, która urzeka od pierwszego przesłuchania. Mimo, że można uznać, że jest to logiczna kontynuacja The Great Cold Distance, to jednak daleko Szwedom do kopiowania tej, swoją drogą genialnej, płyty. W przeciwieństwie do THCD, które jest najbardziej gitarowym albumem Katatonii od ich doomowych początków, nowy album jest chyba najlżejszym w ich karierze. Mniej tu gitarowych riffów (choć trafiają się znakomite jak ten orientalny z Liberation, przypominający nieco Amorphis, czy "tarantinowski" motyw w Onward into Battle), więcej klawiszy i elektroniki, które praktycznie zdominowały nowe dzieło Szwedów oraz, jak zwykle, prześlicznych wokali Jonasa Renkse. Warto wspomnieć, że nowe piosenki zyskały na różnorodności, obok mocniejszego Forsaker oraz Liberation, znajduje się akustyczne Idle Blood, które może mocno się kojarzyć z Burden Opeth, trochę industrialne The Promise of Deceit, doomowe oraz wręcz grobowe Nephilim (szczególnie uwelbiam te halloweenowe klawisze w końcówce), a także wieńczące album Departer, zagrane całkowicie na klawiszach, z użyciem elektroniki oraz gościnnym udziałem Tomasa Lindera. Można narzekać, że brakuje czasem jakiegoś mocniejszego uderzenia, że poprzedni album był lepszy, ale jednak mało kto potrafi zbliżyć się do poziomu tego albumu. Night is the New Day to zdecydowanie płyta magiczna i kopa temu, kto sądzi inaczej :P

    Trzy najlepsze piosenki: Idle Blood, Liberation, Departer



    5. Rootwater - Visionism

    I jak tu można mówić, że polska scena metalowa ssie, skoro mamy tak świetne zespoły jak Behemoth, Riverside (choć to bardziej prog rock), Black River czy właśnie Rootwater. Warszawiacy na Visionism po raz trzeci oferują egzotyczny mariaż heavy metalu z punkiem, hardcorem, thrashem, nu-metalem i folkiem. Mimo, że słychać tu inspirację Sepulturą, Soulfly czy czasami nawet KoRnem bądź Faith No More, to nie ma mowy o żadnej kopii, Rootwater brzmi oryginalnie i tak jak nikt inny w tym kraju. Rewelacyjne refreny, mięsiste brzmienie, bardzo dobra perkusja (brawa dla Pawła Jaruszewicza, który zaraz po nagraniu płyty odszedł do Vader). I wokal - wizytówka tego zespołu. Macieja Taffa chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, urósł on już do rangi postaci kultowej na polskiej scenie metalowej i jak najbardziej zasłużenie. Jest on na Visionism, jak zwykle zresztą, niesamowity, mało kto potrafi nadać piosenkom tak ogromnego groove'u, jak on. Jego głos jest niezwykle wielobarwny, potrafi wydobyć z siebie bełkot a'la Jonathan Davis (Timeless) czy podrobić manierę wokalną Maxa Cavalery (Steiner). Warto wspomnieć o bonusowym kawałku, niejakiej Haydamace. Jest to folkowo-metalowa piosenka, przypominająca trochę dokonania Gorana Bregovicia, nagrana wspólnie z ukraińskim zespołem folk-rockowym Haydamaky i można powiedzieć tylko jedno słowo - MOC! Jeśli chcecie sobie poprawić humor to ta piosenka o nieszczęśliwie zakochanym Kozaku potrafi to uczynić jak mało co Wink Wady - płyta odrobinę jest zbyt długa, osobiście bym wyrzucił trochę gorsze Alive i Under the Mask, i myślę, że album by na tym tylko zyskał. A poza tym nic więcej - MARSZ DO SKLEPÓW!

    Trzy najlepsze piosenki: Haydamaka, Freedom, Frozenthal



    6. Steven Wilson - Insurgentes

    Pierwsza solowa płyta lidera Porcupine Tree, Blackfield, Bass Communion i miliona innych projektów udowadnia, po raz wtóry zresztą, że czego ten człowiek nie dotknie, zamienia się w złoto. Wilson, wraz z Insurgentes, zabiera słuchacza w podróż po wszystkich swoich muzycznych fascynacjach. Można tu usłyszeć typowo prog-rockowe piosenki w stylu Porcupine Tree (Harmony Korine, Significant Other), elementy trip-hopu (Abandoner), grunge'u (Only Child), orkiestrę (Salvaging) czy jazz'ową sesję jammingową (No Twilight Within the Courts of the Sun - uwielbiam partię fortepianu w tej piosence!). I mimo tego, że Insurgentes to bardzo zróżnicowana płyta, to jednak utwory bardzo płynnie się ze sobą łączą, nie czuć, że słuchamy jakiejś składanki. Na płycie pojawia się również sporo gości, chociażby Michiyo Tagi, grająca na 21-strunowym basie o nazwie koto :P Produkcja jest oczywiście rewelacyjna. Mimo to nie jest to muzyka dla wszystkich, nie ma tutaj przebojowości Porcupine Tree, wokale są zdecydowanie mniej melodyjne, a sama struktura utworów mało "piosenkowa". Aczkolwiek warto się wsłuchać w tę muzykę, gwarantuję, że odkrywanie tej płyty sprawia naprawdę wiele przyjemności i udowadnia, że Wilson jest muzycznym (i produkcyjnym zresztą) geniuszem.

    Trzy najlepsze piosenki: Significant Other, Abandoner, No Twilight Within the Courts of the Sun



    7. Behemoth - Evangelion

    Adam Darski i spółka po raz kolejny pokazują, że mimo ogromnego sukcesu, byciu na ustach wszystkich i romansie z Dodą nie mają zamiaru grać prosto i przyjemnie. Evangelion to płyta ciężka jak skurwysyn, mocniejsza od poprzedniczki, a zarazem bardziej organiczna. Nie ma tu aż takiej epickości i orientalnych smaczków tak jak na The Apostasy (choć mimo to w paru momentach usłyszymy jednak orkiestrę dętą, sitara oraz chóry), Evangelion też jest chyba trochę trudniejszy w odbiorze. Aczkolwiek jednak po kilkunastu przesłuchaniach nie sposób nie docenić rewelacyjnego openera w postaci Daimonos, bombardującego niczym blitzkrieg Shemhamforash, niemalże rock'n'rollowej solówki w The Seed Ov I oraz monumentalnego, klimatem przypominającego trochę prymitywny black metal, Lucifera, z świetną narracją Macieja Maleńczuka. Produkcja kładzie na łopatki (combo bracia Hertz-Daniel Bergstrand-Colin Richardson zdecydowanie robi swoje), brzmienie jest potężne. I mimo tego, że Evangelion to jak najbardziej świetny album, to chyba jednak wolę The Apostasy, dzięki swojej epickości i rewelacyjnym solówkom.

    Trzy najlepsze piosenki: Daimonos, Lucifer, The Seed Ov I



    8. Hunter - HellWood

    Ja wiem, że to nic oryginalnego, że same oklepane riffy, że dla kindermetali, że to i siamto... Ale nic nie poradzę na to, że Hellwood jest jak miód na moje serce. Po prostu tej płyty słucha mi się tak niesamowicie dobrze, że byłbym niesamowitym hipokrytą, gdybym nie umieścił jej w tym zestawieniu. Kapitalne refreny, dodające klimatu teksty (choć zdecydowanie lepiej się je słucha niż czyta ;) ), nawiązania do przeróżnych filmów (Lot nad kukułczym gniazdem, Labirynt fauna, Armia Boga, Harry Angel, trzy piosenki poświęcone Draculi...), fajne partie skrzypiec, do tego dobry klimat. Mi do szczęścia niczego więcej nie potrzeba. Chłopaki na dodatek mają dystans do swej własnej twórczości, słychać lekką autoironię, również w wokalach Draka, który celowo próbuje udawać wirtuozera. Dobrze na bębnach poradził sobie Daray. Mankamenty - "polska" produkcja i zdecydowanie zbyt długie i zbyt nudne solo w Armii Boga. Poza tym nie mogę na nic więcej narzekać.

    Trzy najlepsze piosenki: $mierci$miech, Labirynt fauna, Cztery wieki później...



    9. Swallow the Sun - New Moon

    Zespół ten co prawda znam dopiero niecały miesiąc, także trudno mi ocenić Księżyc w nowiu (nie, concept nie jest oparty o drugą część Zmierzchu :P ) porównując do poprzednich płyt, ale nie zmienia to faktu, że New Moon to bardzo dobry materiał. Oryginalności nie ma tu za grosz, ale mimo to Finowie mają swój własny styl, oparty o mieszankę melodyjnego doomu z gotykiem, którego nie muszą się wstydzić. Dobra produkcja, świetne wokale, różnorodne i przebojowe kawałki, wszystko czego mi potrzeba :) Album na piątkę!

    Trzy najlepsze piosenki: These Woods Breathe Evil, New Moon, Lights on the Lake (Horror pt. III)



    10. My Dying Bride - For Lies I Sire

    Mimo, że poprzednia płyta legendy doom metalu, A Line of Deathless Kings, była krążkiem udanym, to jednak czuć było, że Anglików stać na więcej. Na najnowszym albumie udało im się odrobinę podnieść poprzeczkę, jednak mimo to nie jest to jeszcze dzieło na miarę Turn Loose the Swans, The Dreadful Hours czy Songs of Darkness, Words of Light. Jednakże nie można ukryć, że For Lies I Sire słucha się z najwyższą przyjemnością. Jest to chyba ich najprostszy w odbiorze album, zaraz obok Like Gods of the Sun. Nowe piosenki są chwytliwe, rozbudowane, ale brak im trochę epickości znanej z poprzednich płyt. Zdecydowanie wyróżnia się kawałek otwierający płytę, My Body, a Funeral. Cudowne melodie i zaskakująca zmiana tempa w środku utworu uczyniły tę piosenkę jednym z najlepszych kawałków w historii zespołu. Warto również wspomnieć o dosyć odmiennym, jak na ten band, utworze, Bring Me Victory, który ma wręcz rockowy potencjał. Rewelacyjne jest również A Chapter in Loathing, pierwszy od dawna w całości growlowany utwór MDB. Bardzo podobają mi się partie wokalne Aarona, w końcu postanowi wnieść trochę więcej melodii. Miło usłyszeć również trzech nowych członków. Perkusista Dan Mullins poradził sobie znakomicie i mam nadzieję, że pozostanie w zespole na trochę dłużej niż jego poprzednicy. Dobrze jest usłyszeć również powrót skrzypiec (mimo, że odgrywająca te partie Katie Stone już nie jest w zespole), dodały płycie sporo klimatu, mimo, że nie są wysunięte na pierwszy plan tak mocno jak niegdyś partie Martina Powella. Zawodzi trochę nowa basistka, bas zawsze odgrywał bardzo dużą rolę w My Dying Bride, a tutaj tak jakby go trochę brakuje. Brzmienie bez zarzutu. Może For Lies I Sire nie dorównuje najlepszym płytom tego zespołu, ale wstydu zdecydowanie im nie przynosi i udowadnia, że dalej nie ma mocnych na Brytyjczyków.

    Trzy najlepsze piosenki: My Body, a Funeral, A Chapter in Loathing, Fall With Me



    11. Paradise Lost - Faith Divides Us - Death Unites Us

    Wyspiarze już na poprzednim In Requiem udowodnili, że potrafią grać dalej ciężko i metalowo, ale dopiero na nowej płycie pokazali, że nie mają zamiaru powracać do brzmień znanych z One Second i chcą grać najciężej jak potrafią. Mimo, że brakuje tutaj trochę różnorodności znanej z poprzedniczki, to jednak najnowszy album paradajsów nie nudzi, brnie do przodu, po drodze atakując paroma znakomitymi piosenkami, jak zwykle świetnymi wokalami Nicka Holmesa, który w końcu przestał brzmieć jak James Hetfield, mnóstwem solówek oraz światową produkcją (w końcu producentem jest Jens Bogren, koleś odpowiedzialny za brzmienie ostatnich dokonań Katatonii, Opeth oraz Swallow the Sun). Podobać się może zdecydowanie opener As Horizons End ze znakomitą solówką Mackintosha, First Light z jednym leadem brzmiącym niczym Amorphis, Frailty z tremolo riffami, monumentalny kawałek tytułowy oraz zaczynające się niczym SlipKnot (!) Living with a Scars. Mimo wszystko płyta nie jest jakimś arcydziełem, dwa kawałki są trochę gorsze (Last Regret oraz In Truth), ale zdecydowanie trzyma ona wysoki poziom. Oby tak dalej!

    Trzy najlepsze piosenki: Faith Divides Us - Death Unites Us, As Horizons End, The Rise of Denial



    12. Alice in Chains - Black Gives Way To Blue

    Pierwszy od czternastu lat longplay legendy grunge'u i trzeba przyznać, że chłopaki dalej trzymają wysoki poziom. Trudno mi porównywać z ich poprzednimi dziełami, bo ich nie słyszałem, ale Black Gives Way to Blue jako samodzielny album broni się bez problemu chwytliwymi refrenami, rozbudowanymi kawałkami i świetnym wokalem nowego gardłowego, Williama DuValla. Znakomicie zastąpił Staleya, wokale to na tej płycie istny majstersztyk. Album otwiera utrzymany w średnim tempie All Secrets Known, aby zaraz potem przejść w niezwykle wchodzące w głowę Check My Brain, zdominowane przez motoryczny riff. Zaraz później mamy do czynienia z dwoma najlepszymi kawałkami na płycie - Last of My Kind, ze znakomitym refrenem oraz spokojniejsze Your Decision. Dalej nie jest gorzej, choć trzeba przyznać, że w drugiej połowie album trochę przynudza, a nie ma też hiciorów na miarę Would? czy Them Bones. Warto zwrócić uwagę na zamykający płytę utwór tytułowy, gdzie gościnnie zagrał na fortepianie sam Elton John (choć bez jego udziału piosenka wiele by nie straciła). Produkcja zdecydowanie daję radę, przypomina mi trochę Crack the Skye Mastodon. Z pewnością zapoznam się z ich całą dyskografią.

    Trzy najlepsze piosenki: Last of My Kind, Your Decision, A Looking in View



    13. Black River - Black'N'Roll

    Black River na swym drugim albumie absolutnie nie próbują pokazać czegoś czego nie pokazali na debiucie, ale czy tego oczekiwaliśmy? Dobrze wiecie, że nie, Black'n'Roll to kawał dającego kopa zmetalizowanego rock'n'rolla, z jak zwykle świetnymi wokalami Macieja Taffa. Udany opener w postaci Barf Bag (cóż za malowniczy tytuł :P ), chwytliwe Isabel, nawiązujące nazwą chyba do obecnej narzeczonej pana Marcinkiewicza, title track brzmiący niczym metalowa wersja Farben Lehre, przypominające Rootwater Loaded Weapon oraz dwie nastrojowe balladki (Morphine i Young'n'Drunk). Płyta byłaby tak samo dobra jak poprzednia, gdyby nie dwa troszkę nudniejsze utwory - Lucky in Hell i Like a Bitch. Ale nie ma nad czym narzekać, nowe Black River to masa energii i słyszalnej radochy z grania, a to jest w końcu najważniejsze.

    Trzy najlepsze piosenki: Black'n'Roll, Morphine, Loaded Weapon



    14. Indukti - Idmen

    Odkrycie roku. Pięć lat po nagraniu swego debiutanckiego albumu S.U.S.A.R., Indukti powraca w końcu ze swoją drugą płytą zatytułowaną Idmen. Debiutu nigdy nie słyszałem, więc trudno mi porównywać, ale Idmen to oryginalna mieszanka progresywnego metalu, awangardy, motywów orientalnych, a czasami nawet brzmień a'la Sepultura. Większość kawałków jest instrumentalna, co właśnie jest dla mnie największą wadą, tym bardziej, że piosenki z wokalami są naprawdę znakomite. Występuje w nich trzech gości - jeden z moich ulubionych wokalistów, wszechobecny ostatnio Maciej Taff oraz dwóch nieznanych mi jegomościów. Produkcja jest niezła, ale mogło być jednak lepiej. Rewelacyjnie poradził sobie perkusista, Wawrzyniec Dramowicz, którego partie mogą czasami przyprawić o zawrót głowy. Czasami trochę brakuje tutaj melodyjności, czasami można poczuć nudę, ale mimo to jest to płyta oryginalna, pokazująca, że Indukti to obecnie jeden z najciekawszych polskich zespołów.

    Trzy najlepsze piosenki: Tusan Homichi Tuvota, ...And Who's the God Now?!!?, Nemesis Voices



    15. Rammstein - Liebe ist fur alle da

    Niemcy na swym nowym albumie ani nie przynoszą zawodu, ani nie przyprawią nas o szybsze bicie serca. To po prostu Rammstein, który wszyscy znamy i kochamy (bądź nienawidzimy), bez żadnych niespodzianek czy elementów nieużywanych przez nich wcześniej. Mamy tu chwytliwe refreny, krystalicznie czystą produkcję (trochę aż za czystą), genialny wokal Lindemanna, elektroniczne duperele oraz orkiestrę. To czego mi brakuje na tej płycie to tzw. "momenty". Jedyną piosenką, gdzie można sobie pomyśleć "o jezuuu, ale zajebiste!" jest śliczne Fruhling in Paris (i ewentualnie Wiener Blut, opowiadające o Fritzlu). Warto wspomnieć o wieśniackim Pussy, ale w sumie Amerika była bardziej przejebana :D Nie mogę narzekać na nową płytę, ale stanów erekcjogennych raczej nikt nie będzie po niej mieć.

    Trzy najlepsze piosenki: Fruhling in Paris, Wiener Blut, Waidmanns Heil



    16. Marylin Manson - The High End of Low

    Można Briana Warnera nie lubić, ale nie można mu zarzucić wtórności. Nigdy nie nagrał dwóch identycznych płyt i podobnie sprawa prezentuje się z The High End of Low. Płyta ta prezentuje chyba najlżejsze, a także najróżnorodniejsze oblicze Mansona, jakie dotąd poznaliśmy. Album aż roi się od lżejszych, zagranych głównie na akustykach utworów, takich jak rozpoczynające album kapitalne Devour, niezwykle "luzackie"Leave a Scar, wręcz bluesowe Four Rusted Horses, nastrojowe Running to the Edge of the World czy brzmiące trochę jak Myslovitz Unkillable Monster. Mocniejsze akcenty pojawiają się tylko w zaczynającym się niczym Placebo Pretty as a Swastika, glamowym Arma-goddamn-motherfucking-geddon i dosyć psychodelicznym I Want to Kill You Like They Do in the Movies. Nie brak też tutaj pokręconych industrialowych dźwięków, rodem z Nine Inch Nails, tak jak w przedziwacznym WOW. I mimo, że The High End of Low jest płytą wielobarwną, do zespołu powrócił Twiggy Ramirez, a całość brzmi jak soundtrack do nieistniejącego filmu drogi, to jednak jest to album trochę zbyt długi i czasami nierówny. Co robi obok świetnego Blank and White, tak przeciętny utwór, jak We're from America, do tego posiadający beznadziejny tekst (truizmy w stylu we believe in everything we say, we say it because we believe it)? Moim zdaniem można by wywalić parę gorszych utworów, takich jak Wight Spider i 15, co z pewnością zwiększyłoby jakość płyty. Ale mimo wszystko jest dobrze, Marylin Manson udowadnia, że ma jeszcze pomysły na swoją muzykę, mimo, że do poziomu trylogii i The Golden Age of Grotesque jeszcze trochę brakuje.

    Trzy najlepsze piosenki: Devour, Blank & White, Running to the Edge of the World



    17. Gaba Kulka - Hat, rabbit

    Chyba najczęściej "odkrywana" polska wokalistka. Tym razem jednak Polska ma szansę na dłużej zapamiętać Gabę Kulkę, nie tylko za sprawą znakomitej promocji ze strony Mystica oraz świetnej sprzedaży jej nowego krążka, ale również dlatego, że Hat, Rabbit prezentuje naprawdę wysoki poziom. Wokalistka ujawnia tutaj różne swoje oblicza. Raz jej piosenki aż kipią od jazzowej energii i przebojowości (Hat, Meet Rabbit, Propaganda, Over), a kiedy indziej pozwalają popaść słuchaczowi w zadumę (Aaa, Słuchaj) czy uwieść wręcz filmowym klimatem (Love Me). Trudno sklasyfikować gatunek, jaki wykonuje Gabriella. Ni to pop, ni to jazz. Sama artystka nazywa swoją twórczość "progresywnym popem", co chyba najlepiej oddaje charakter jej muzyki. Wszystkie piosenki (poza Lady Celeste, opartej głównie na partii skrzypiec) są oparte głównie na partiach fortepianu, choć często "wtrącają się" inne instrumenty, takie jak gitary elektryczne czy orkiestra dęta. Oczywiście, do tego trzeba również dodać znakomity wokal Kulki, wielobarwny i robiący naprawdę spore wrażenie. Jednak mimo wszystko całość psują dwa kawałki - zbyt "hiciarskie" Niejasności (zaczynające się trochę niczym I Need a Hero Bonnie Tyler) i irytujące Bosso. Poza tym nie mogę się do niczego przyczepić. Bardzo się cieszę, że w końcu Gabę dostrzeżono i doceniono, i życzę jej dalszych sukcesów.

    Trzy najlepsze piosenki: Hat, Meet Rabbit, Over, Kara Niny



    18. Depeche Mode - Sounds of the Universe

    Mimo, że "depeszy" znam już sporo lat, to zawsze to były tylko ich pojedyncze utwory, a'la Enjoy the Silence, Precious czy Personal Jesus, a nie pełne albumy. Dopiero ich ostatnie wydawnictwo to zmieniło i przyznam, że jestem całkiem zadowolony, chociaż do tzw. "eargasmu" jednak mi daleko. Dla mnie zabrakło tutaj trochę większej ilości emocji, z hiciorów znajdziemy tylko Wrong, na romantyczne wieczory nadaje się tylko otwierające płytę In Chains i Jezebel. Jeśli chodzi o plusy to płyta jest z pewnością przyjemna, piosenki łatwo wpadają w ucho (chociaż nie zostają tam też na zbyt długo), są różnorodne i i na równym poziomie. Bardzo podoba mi się, gdy chłopaki wchodzą w mroczniejsze i bardziej klimatyczne rejony w kawałkach Little Soul i Jezebel, skądinąd moich ulubionych. Dobry album, ale nic więcej. Mimo to z chęcią posłucham starszych płyt, tym bardziej, że mój wychowawca, wielki fan Depeche Mode, nazywa Sounds of the Universe, w stosunku do poprzednich dzieł, "ledwo ciepłą płytą".

    Trzy najlepsze piosenki: Little Soul, Jezebel, Wrong



    19. Imperial Vengeance - At The Going Down Of The Sun

    Pewnie gdyby nie fakt, że liderem zespołu jest niejaki Charles Hedger, gitarzysta mojego ulubionego zespołu - Cradle of Filth, to prawdopodobnie bym nigdy po tę płytę nie sięgnął. Aczkolwiek nie żałuję, że zapoznałem się z debiutanckim albumem Anglików, ponieważ jest to kawał dobrej muzyki. Może co prawda niezbyt oryginalnej, ale jak na symfoniczny black metal trzymają poziom. Słychać na albumie sporą inspirację Dimmu Borgir oraz Emperorem, jednakże nie można zarzucić im wtórności. Imperial Vengeance udało się wypracować swój styl, melodyjny, pełen "kosmicznych" (trochę kojarzących się z The Kovenant czy późniejszym Arcturus) klawiszy oraz symfonicznych wstawek. Kawałki są rozbudowane, w każdym można znaleźć ciekawe motywy, jak chociażby coś rodzaju hejnału w outrze do 6th Airborne Division czy gościnny udział jedynego żyjącego żołnierza uczestniczącego w I wojnie światowej w utworze tytułowym. Mimo to czasami wtrąca się nuda, co nie obniża znacząco wartości krążka, ale też właśnie przez to nieczęsto wraca się do albumu. Warto jednak zapoznać się z Imperial Vengeance, gdyż mogą jeszcze kiedyś namieszać.

    Trzy najlepsze piosenki: Jus Ad Bellum, Cnw Anwwm, 6th Airborne Division



    20. Novembers Doom - Into Night's Requiem Infernal

    Trudno mi oceniać najnowszą płytę Amerykanów przez pryzmat poprzednich albumów, bo ich nie znam, ale mimo to Into Night's Requeim Infernal jest całkiem przyzwoite. Może nazywanie ich zespołem doom metalowym jest trochę na wyrost, oryginalności w nich za wiele nie ma, a też piosenki nie są jakieś wybitne, ale mimo to Novembers Doom słucha się całkiem przyjemnie. Niezłe riffy, produkcja również na wysokim poziomie (za miksy odpowiedzialny jest Dan Swano), szczególnie dobrze brzmi bas, wokal również w porządku, w szczególności czysty, brzmiący jak krzyżówka Aarona Stainthorpe'a z Nickiem Holmesem. Ponadprzeciętna płyta, ale jednak do "bardzo dobrego" poziomu chłopakom jeszcze trochę brakuje.

    Trzy najlepsze piosenki: Empathy's Greed, I Hurt Those I Adore, An Eulogy for the Living Lost



    21. Amorphis - Skyforger

    Rzutem na taśmę. Niestety trudno ukryć, że po odejściu Pasiego Koskinena, Amorphis zjada powoli swój własny ogon. Skyforger można by nazwać bez problemu Eclipse pt. III i nikt by nie zauważył różnicy. Mimo to nie jest jednak tak źle. Album zaczyna się bardzo obiecująco, od świetnego epickiego Sampo i chwytliwej Silver Bride. Potem już nie jest tak różowo, a płyta staje się bardzo nierówna. Z jednej strony mamy jeden z mocniejszych kawałków Amorphis w historii, Majestic Beast, rozpoczynający się od świetnej folkowej wstawki utwór tytułowy i dwa bardzo udane bonusy (tradycyjnie już chłopaki na "odrzuty" dają najlepsze kawałki), a z drugiej smętne From the Heaven of My Heart (okropny tytuł), nudnawe From Earth I Rose czy przeciętne, nie wywołujące żadnych emocji Highest Star i Course of Fate. Plusy - bardzo dobra produkcja, spora ilość dobrych solówek (najwięcej w historii zespołu) oraz świetny wokal Joutsena. Skyforger to udana produkcja, ale nie da się zaprzeczyć, że prawdopodobnie najgorsza w całej karierze Finów. Płyty na poziomie Am Universum i Far from the Sun już pewnie nie nagrają, ale niech przynajmniej skłonią mnie do tego, abym przestał odczuwać wrażenie "nihil novi" po obcowaniu z ich kolejnymi krążkami.

    Trzy najlepsze piosenki: Sampo, Separated, Skyforger
  • 13 pytań o TOP 50

    25 Nov 2009, 23:36 de SC10n

    1 .Jakim sposobem zacząłeś słuchać '31' ?
    All The Cold - szukałem wykonawców podobnych do ColdWorld i przypadkowo napatoczyłem się na . Wydawał mi się absurdalny, na jakiej zasadzie niby da się zrobić ambient w którym prawie nic się nie dzieje i połączyć go z metalowym graniem gdzie raczej gitara nie może znajdować się na pierwszym planie. A jednak się da. ;)

    2. Jaka jest pierwsza piosenka wykonawcy pod numerem '22', którą to pierwszy raz usłyszałeś/łaś?
    ColdWorld - EscucharSuicide

    3. Jaki jest Twój najbardziej ulubiony tekst piosenki wykonawcy pod numerem '29'?
    Anathema -EscucharElectricity

    "There were times you really made me smile
    And there were times you really made me cry
    And there were times i never really knew how to feel
    But electricity it drew you near to me
    What you needed was to be rid of me
    And the fear made you so unsure of me
    What you needed was to be rid of me"

    4. Jaki jest Twój ulubiony album wykonawcy pod numerem '49'?
    Summoning - Oath Bound

    5. Ile płyt wykonawcy nr '13' posiadasz na dysku?
    My Dying Bride - nie trzymam płyt na dysku. Jeśli już to tylko kawałki które mi się podobają. Trzymanie całych dyskografii dla samego trzymania to strata czasu i pojemności dyskowej.

    6. Jaka jest Twoja ulubiona piosenka wykonawcy nr '50'?
    Jelonek - Funeral of Provincial Vampire

    7. Czy któryś utwór wykonawcy nr '4' sprawia, iż stajesz się smutny/a [jak tak, to sprecyzuj która]?
    Norther - wszystkie z albumu N. Uświadamiają mi jak można zeszmacić markę zespołu kiedy w gre wchodzą duże pieniądze.

    8. Czy któryś utwór wykonawcy nr '6' sprawia, iż jesteś szczęśliwy/a, radosny/a? [jw]
    Blood Stain Child. Nie. Oni nie mają wywoływać emocji tylko zajebiście napierdalać na gitarze, grać wykurwiste melodie i nieziemskie solówki.

    9. Którą z płyt wykonawcy nr '19' uważasz za najgorszą?
    Aaskereia - Mit Raben und Wölfen. I jako że jest to jedyna ich płyta automatycznie jest płytą najlepszą ;)

    10. Czy masz jakieś miłe wspomnienia z wykonawcą nr '33' ?
    Officium Triste. Nie. Grają naprawde melancholijny i przygnębiający doom. Cała istota życia sprowadza się podczas sluchania do wyobrażeń o nieuchronnej śmierci, smutku za życia, zapomnieniu po śmierci. Jedynym ukojeniem może być świadomość że wszystkich czeka to samo.

    11. Czy widziałeś/łaś wykonawcę nr '14' na żywo?
    Honor. Nie i nigdy już niestety nie zobaczę. :(

    12. Czy chciałbyś/abyś zobaczyć wykonawcę nr '5' na żywo?
    ATB. Wychowałem się na muzyce elektronicznej. André Tanneberger zawsze był jednym z moich ulubionych wykonawców. W czasach kiedy o czytniku CD można było pomarzyć miałem nawet własną oryginalną kasetę ATB. Może kiedyś będzie okazja zobaczyć na żywo.

    13. Kto jest Twoim ulubionym członkiem zespołu ze szczytu Twojego TOP50?
    Varg Vikernes z Burzum. Za całokształt. Kilkanaście ciosów nożem w "samoobronie" w imię idei robi wrażenie. I w ogóle przechuj kozak jest. :P